Zmiany

27.07.2017

Zmiany. Lubicie je? Te zapowiadane, wyczekiwane, upragnione... A czasem nagłe, nieprzewidywalne, zaskakujące, zatrważające...? W sferze prywatnej czy zawodowej? A może żadne- spokój, porządek, znajoma kolejność następujących po sobie zdarzeń. 

 

Długo zajęło mi zebranie się do napisania tego postu. Żadna niespodzianka można rzec, bo ostatnimi czasy rzeczywiście ta strona była nieco odłożona na bok. Jednak pisząc, że długo zajęło mi zebranie się do napisania tego postu, mam na myśli właśnie TEN post, konkretny post- o ZMIANACH. Bo te właśnie nastąpiły.

 

Dziś mija miesiąc odkąd wykonałam swój ostatni rejs. Moją wisienką na torcie był LAX i cieszę się, że właśnie tak będę to wspominać. Niemniej jednak- ostatni. Z jednej strony możesz powiedzieć nigdy nie mów nigdy, może jeszcze wrócisz na pokład. Tu jednak chyba bardziej stosowne będzie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

 

Czas idzie do przodu, a chcąc nie chcąc- kroczą z nim ramię w ramię i wspomniane zmiany. Nasuwa się na myśl właśnie jeden z moich ulubionych cytatów, fragmentów; z powieści pt. Alicja w Krainie Czarów. Po drugiej stronie lustra.

 

„Tutaj  (...), aby utrzymać się w tym samym miejscu, trzeba biec ile sił.”

 

Zdanie to można powiązać z wieloma obszarami nauki, między innymi z Hipotezą Czerwonej Królowej, która odnosi się do istnienia wszelkiego postępu z przyczyn ewolucyjnych; jednak dla mnie oznacza po prostu to, że:

 

Konieczne jest dokonywanie zmian w Twoim życiu i Twoje świadome dążenie do rozwoju. Nic nie stoi w jednym i tym samym miejscu. Nawet jeśli Tobie wydaje się, że nic nie robisz ze sobą i swoim życiem- to nieprawda. Wszystko dookoła w Twoim otoczeniu idzie naprzód. Jeśli myślisz, że nic nie robisz, to tak naprawdę oznacza, że się cofasz, bo cała reszta jest już krok przed Tobą. Od Ciebie zależy czy inni Cię prześcigną, czy biegniesz bez tchu do zmian, lepszego SIEBIE.

 

Ja podjęłam wyzwanie. Dokonałam zmiany, która zewnątrz może być dla jednych niczym wyjątkowym- to tylko zmiana pracy (tylko my przecież wiemy, że latanie to nie praca; to styl życia :) ), a dla drugich wielkim zaskoczeniem, że zdecydowałam się porzucić to, co pokochałam- latanie. Dla mnie był to ciężki, ale oczywisty wybór. Zmiana, która ma dwa główne cele: po pierwsze czas spędzony z moją Rodziną, która jest dla mnie najważniejsza; i drugi- wykorzystanie mojego lotniczego doświadczenia i wszelkich obserwacji do życia zawodowego, którym jest Psychologia Transportu, a przede wszystkim Psychologia Lotnicza.

 

Nie bójcie się decydować prawdziwie o tym, jak wygląda Wasze życie, ODWAGI! :)